O pogromie przy pierogach

dnia

Byłem z synkiem na wakacjach w Malborku, na festiwalu rycerskim: jarmarki, pokazy, turnieje i mnóstwo radości. Synek biegał po placu zabaw, ja czekałem na jedzenie w pobliskiej restauracji.

Przy stoliku obok siedziała rodzina. Młody mężczyzna około trzydziestki, z żoną i rocznym dzieckiem. Raczej milczący, matka zajmowała się dzieckiem, mężczyzna jakby nieobecny. Dosiadła się do nich pani w średnim wieku, siwowłosa, zupełnie przeciętna matka jednego z małżonków. Jedli zupę i pierogi. Mężczyzna pochłaniał jedzenie, wpatrzony w ekran smartfona.

Później odebrał telefon, rodzina siedziała w milczeniu, a on dość głośno prowadził negocjacje biznesowe o zakupie materiałów chemicznych. Wypowiadał się fachowo, jak ktoś, kto nie tylko je kupuje i używa, ale również twórczo rozwija własną produkcję.

Skończył rozmawiać, wstał, żona wstała, zabrali dziecko i poszli.

Została starsza pani, która dojadła swoje pierogi, po czym odebrała telefon.


Działo się to w sobotę, 19 lipca, w Malborku. Tego samego dnia, kiedy w Białymstoku defilowała Parada Równości, której uczestnicy zostali później pobici przez kontrdemonstrację tzw. „narodowców”.


Pani rozmawiała z kimś, kto najwyraźniej był jej bliski. Początek rozmowy był o tym, że spędza wczasy w Malborku. Ale później:

  • Tak, no tak, wspaniała młodzież… tak, tak, oczywiście… no wiesz, tak… maszerowali zboczeńcy, tak…

Zapadła cisza, pani wsłuchiwała się w relację. Z wyrazem łagodności na twarzy potakiwała głową, spacerując wte i we wte, obok mojego stolika. I rozpromieniła się:

  • Bardzo dobrze, że pojechałeś!… wspaniała młodzież… ja nie mogę na to patrzeć, no wiesz… tak, tak.

Zakończyła rozmowę i dołączyła do swej rodziny.


To krótkie spotkanie uświadomiło mi rzecz następującą. Nie ma wyizolowanych z całości aktów przemocy i nienawiści. Nie ma samodzielnych sprawców. Pogrom to nie tylko akt, ale cały kompleks społecznego poparcia, nastawienia znacznej części społeczności. Za akty przemocy odpowiadają oczywiście sprawcy i ci, którzy ich zachęcają, ochraniają lub po prostu pozwalają im działać. Ale w ich podłożu jest znaczne część społeczeństwa. Za pogromowe wydarzenia odpowiada również pani z mojej opowieści. Ludzie tacy jak ona, spokojnie wychowujący swoje dzieci w atmosferze zobojętnienia wobec przemocy, pielęgnujący niespiesznie swoją obojętność i przyzwolenie.

Głupi młodzi mężczyźni, którzy byli sprawcami zamieszek w Bydgoszczy nie są jedynymi winnymi. To cały kompleks rodzinny, grupowy, edukacyjny czy wręcz kulturowy stoi za tym co się działo w Białymstoku.

Pogromy antysemickie z czasów sprzed i po II wojnie światowej mają podobne podłoże co wydarzenia obecne. Jest nim przyzwolenie, atmosfera oraz życzliwa obojętność tzw. normalnych ludzi, którzy od czasu do czasu czują potrzebę uzyskania poczucia siły i sprawczości w jakiejś słusznej i moralnej w ich przekonaniu sprawie. Kontrola nad rzeczywistością jest tym, co każe im uczestniczyć w Sprawie, czyli sytuacji moralnej, wyższej niż postrzegane przez nich codzienne życie. To ich mobilizuje, nadaje sens, sprawia, że na chwilę odstępują od swojej normalnej, chciałoby się rzec, „pierogowej” rzeczywistości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s