This Looks Shopped…

Bo ja w Afganistanie widziałem już wiele zszopowanych historii.

img-alternative-text

Ale niżej zamieszczony obrazek nawet mnie zaskoczył. Otóż amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson poleciał na wyprawę wojenną do Afganistanu i w okolice, by sprawdzić, jak sprawy się mają. I chyba zobaczył, że mają się bardzo niedobrze, bo talibowie panują nad sporymi połaciami terenu wokół Kabulu i śmiało sobie poczynają. Kiedy miesiąc temu Kabul odwiedzał kolega Tillersona, sekretarz obrony Mattis, to na miasto spadło prawie 50 rakiet.
Wizyta Tillersona trzymana więc była w sekrecie, a bojaźń organizatorów była tak wielka, że gość nie wyleciał nawet z bazy Bagram (60 km od Kabulu) do stolicy Afganistanu by spotkać się z prezydentem Aszrafem Ghanim.
Zatem Ghani musiał się pofatygować do Bagram, żeby Tillersona powitać, powiedzieć mu, że to wielkie szczęście i że sytuacja się poprawia.
Kiedy w 2014 roku podobna sytuacja zaistniała między prez. Obamą a prez. Karzajem, to Karzaj się zbiesił i do Bagram nie poleciał. Posypały się na niego gromy, że zwariował, że „merkurialny”, że co on sobie wyobraża. Przytomni dyplomaci zauważali, że to jednak despekt dla Afgańczyków jest, żeby domagać się by afgański prezydent witał gościa na afgańskiej ziemi chwilowo zajętej przez amerykańską bazę. Jednak wszyscy mieli już Karzaja dosyć i nikt nie zwracał uwagi na protokolarne niuanse.
No więc Ghani do Bagram poleciał. I spotkał się z Tillersonem w czymś, co międzynarodowa prasa określiła mianem bunkra.
Oczywiście Afgańczycy musieli opublikować jakieś zdjęcie ze spotkania w tym bunkrze biurowym. Znacie te amerykańskie biura w Afganistanie: flagi, wielkie telewizory, klimy no i nieśmiertelne zegary pokazujące czasy „ZULU”, „LOCAL”, „UTC” i inne…
Cwani piarowcy Ghaniego postanowili miejsce spotkania uczynić bardziej afgańskim. Wyszło tak:

img-alternative-text

Znajdź różnice… Widać jakieś kabelki idące donikąd, znikły zegary.
Wszystko w imię zachowania narodowej godności.
Przypomniała mi się wizyta w domu starego afgańskiego senatora. Starszy pan okazał się miłośnikiem kobiecych biustów, a ściślej gipsowych popiersi przypominających greckie rzeźby różnych Afrodyt. Ujrzawszy moje zdumienie kolekcją nieco się zmieszał. Kiedy odwiedziłem go kolejny raz popiersia wciąż były, ale wszystkim dorobiono biustonosze z tego samego materiału z jakiego uszyte były firanki w salonie.
To też było sfotoszopowane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s