Trump i sprawa polska

18assess-web-master768

Donald Trump wydaje się prowadzić Amerykę ku izolacjonizmowi, znanemu z historii i odnotowywanemu z troską przez niektórych publicystów. Rzeczywiście, jeśli za autentyczną deklarację działań wziąć bardzo skromne dotychczas ogłoszenia nowego prezydenta, czy to zamieszczone na Twitterze, czy na stronie Białego Domu, to wydaje się, że Ameryka może wycofywać się z roli przewodniej na świecie. Przewodniej na dobre i na złe oczywiście.

Obecnie możemy opierać się wyłącznie na takich szczupłych przesłankach i na słowach Trumpa, nie zapadły jeszcze żadne poważne decyzje, a nominacje personalne wcale nie rozjaśniają wątpliwości. Wręcz przeciwnie, media odnotowują zadziwiające rozbieżności między słowami i postawą prezydenta a wypowiedziami jego zwolenników.

Owszem, liczące się na świecie kraje i organizacje prowadzą z pewnością intensywne analizy próbujące przewidzieć przyszłe gry dyplomatyczne i zachowania nowej administracji. Co jednak powinny przewidywać kraje takie jak Polska, nie będące przecież istotnymi z punktu widzenia sieci międzynarodowej, ale przez swoje wrażliwe na wahnięcia amerykańskiego przewodnictwa?

Czego zatem Ameryka Trumpa będzie oczekiwać od Polski? I co ofiaruje w zamian? Co o tych „transakcjach” możemy powiedzieć teraz? Oto kilka moich uwag.

Po pierwsze, poza samym prezydentem w administracji istotni są również prezydenccy ministrowie, zwłaszcza obrony i spraw zagranicznych. Obaj sekretarze, Mattis i Tillerson, wydają się reprezentować dość spójne poglądy na sprawy zagraniczne i sojusze, których Ameryka jest częścią. Hołdują również poglądowi, że owszem Ameryka jest supermocarstwem, ale szczególnego rodzaju, takim, który siłę swą czerpie z sojuszy wielostronnych, dających Ameryce i większą siłę i wiarygodność, ale również powstrzymujących zbyt imperialne zapędy USA. W relacjach z takim krajem jak Polska zatem te nawyki do zawiązywania sojuszy mogą być kontynuowane, z obopólną korzyścią. Wbrew różnych medialnym doniesieniom, stanowiska obu ministrów nie są przez Trumpa dyskredytowane, nawet ich rola w Radzie Bezpieczeństwa nie zmniejszyła się, pomimo obaw. To dobry prognostyk.

Po drugie, jeśli prezydent Trump będzie miał ochotę na jakąś nową ekspedycję, to właśnie kraje takie jak Polska służyć mu będą jako znak międzynarodowej zgody na interwencję. Owszem, do tej pory Trump wyrażał się sceptycznie o „budowaniu narodów” przez USA i narzekał na koszty rozmaitych amerykańskich zamorskich wojen, ale wydaje mi się, że to tylko pozór. W poszukiwaniu własnej siły (przynajmniej wizerunkowo) może zapragnąć rozszerzenia działań ekspedycyjnych, czy to przeciw ISIS, czy przeciw innym organizacjom tego typu (Somalia, Jemen?). Wydaje się, że dość ekstatyczne reakcje polskiego rządu na nowego prezydenta mogą być zapowiedzią przyszłej zgody na podobne do irackiej w 2003 ekspedycje. Dobrze to czy źle, to oczywiście inna sprawa, ale transakcyjny charakter tej prezydentury kiedyś może postawić przed Polską dylemat, czy wspierać go, czy raczej stanąć z boku. Osobiście uważam, że nie powinniśmy z góry odrzucać takiej perspektywy, choć oczywiście powinno to być lepiej negocjowane ze Stanami, niż w przypadku Iraku czy Afganistanu.

Po trzecie, najważniejsze z punktu widzenia Polski jest obecnie utrzymanie kursu NATO i USA na wzmocnienie obrony polskiego terytorium. Odchodząc, prezydent Obama niejako postawił Trumpa pod ścianą, przyspieszając wysłanie do Europy Centralnej amerykańskiej brygady. Czy Trump zechce ją tutaj utrzymać? Boję się, że może dać się skusić jakimś ofertom rosyjskim, by np. brygadę wycofać do Niemiec i nie kłuć nią w oczy w pobliżu rosyjskiej granicy, a w zamian Rosjanie zmniejszą swój potencjał w Kaliningradzie. Owszem, brygada ta wojskowo niewiele znaczy, ale jej znaczenie psychologiczne dla NATO jest ogromne: oto pierwszy raz od 1997 roku Sojusz naprawdę przesunął swoje wojska na wschód. Odwrócenie tej decyzji miałoby fatalne skutki dla Sojuszu, właśnie takie psychologiczne.

Na koniec wreszcie uwaga dotycząca podstawowego postulatu Trumpa wobec NATO: wydawajcie więcej na zbrojenia! Polska co prawda nominalnie wydaje te 2%, nigdzie jednak nie mogłem znaleźć rzetelnego źródła potwierdzającego ową liczbę – no ale biorę za dobrą monetę słowa MON. Być może istnieją jakieś statystyki wewnętrzne w NATO, potwierdzające te dane. Otóż uważam, że samo 2% jest owszem, ważne, ale ważniejsza jeszcze jest struktura tych wydatków. Mam obawy co do ich jakości w Polsce, tzn. co do stanu modernizacji wojska, wydatków na ćwiczenia wojskowe oraz wydatków na badania wojskowe. Wielkie programy zbrojeniowe, zapowiadane od 2012 r. jakoś nie mogą się zmaterializować, że wspomnę tylko te nieszczęsne śmigłowce, których nie ma, nie będzie w tym roku i nie zapowiada się, by kiedykolwiek były, pomimo energicznych zapewnień wszystkich ministrów obrony. Jeśli chodzi o naszych amerykańskich partnerów, to oni będą się przyglądać właśnie strukturze tych wydatków, nauczeni doświadczeniem z finansowania reformy polskich sił specjalnych. Reforma ta, mająca zrównać systemy dowodzenia sił specjalnych z najlepszymi wzorami amerykańskimi została wyrzucona do kosza po nieszczęsnej reformie dowodzenia z okresu 2012-15, powodując wielkie zdenerwowanie sojuszników. Pokazało to Amerykanom, że owszem, Polacy chętnie biorą, chętnie się szkolą i ulepszają, ale niezbyt odpowiedzialnie traktują zobowiązania.

Zatem ogólnie mówiąc, dobrze, że mamy te 2%, ale wydaje się, że sojusznicy będą uważnie patrzeć na sposób wydawania tych pieniędzy przez MON. Donald Trump może być usatysfakcjonowany naszą gotowością do ponoszenia wielkich wydatków, ale jako partnerzy jakiejś przyszłej koalicji lub misji wciąż będziemy niedostatecznie do niej przygotowani (bez śmigłowców, transportu i zaopatrzenia).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s